Autor Wiadomość
VV
PostWysłany: Wto 0:00, 15 Gru 2009    Temat postu: Ironiczna nietrwałość

IRONICZNA NIETRWAŁOŚĆ
sensacja w 164 punktach

0. motto: "Nie jednemu psu kiełbasa"

1. Miejsce: gdzieś w Polsce.
2. Czas: przeszły.
3. Osoby:
- Martinez
- Martinez
- Lonia
- Indus
- Murzyn
4. Przyczyna: sprzężenie wielu losowych czynników.
5. Skutek: tragedia.

6. POCZĄTEK PROLOGU
7. Słońce.
8. Ptaki ćwierkały.
9. Wicher wiał.
10. Wicher wył.
10. On Spał.
11. Budzik.
12. On zbudził się.
13. Przeciągnął.
14. Wstał.
15. Zstał.
16. Wstał ponownie.
17. Poszedł do łazienki.
18. Siusiu.
19. Kupa.
20. Podtarł się.
21. Umył ręce
22. i zęby.
23. Do kuchni poszedł.
24. Zjadł:
a) bułkę z masłem
b) parówkę
c) pączka
25. Wypił:
a) setkę
b) kawę
c) znów setkę (drugą)
26. Do pokoju powrócił.
27. Ubrał:
a) majtki
b) spodnie
c) skarpety
d) spodnie
e) koszulę
f) sweterek (czarny w czerwone paski)
g) palto
28. Uczesał się.
29. Włożył kapelusz.
30. Wyszedł.
31. Szedł ulicą.
32. Zobaczył ją.
33. Szła.
34. Kręciła biodrami.
35. Przystanęła.
36. Wyciągnęła:
a) papierosy
b) zapalniczkę
37. Włożyła papierosa między białe zęby.
38. Chciała zapalić.
39. Zapalniczka nie zadziałała.
40. Podszedł do niej.
41. Wyciągnął swoją.
42. zadziałała,
43. DIALOG 1
44. - Dziękuję.
45. - Proszę.
46. - Pan Martinez?
47. - Tak.
48. - Lonia.
49. - Nie znam.
50. - Proszę za mną.
51. KONIEC DIALOGU 1
52. Poszli.
53. Szli chodnikiem.
54. Skręcili w wąską alejkę.
55. Lonia powiedziała, że musi gdzieś wejść i poprosiła żeby zaczekał.
56. Martinez zgodził się.
57. Czekał.
58. Nerwowo stąpał z nogi na nogę zastanawiając się co to za Lonia.
59. W końcu zniecierpliwiony wszedł tam gdzie wcześniej ona.
60. Pomieszczenie wprost uginało się pod natłokiem rzeczy, które Martinez znalazł "egzotycznymi".
61. Przypominało mu to jakiś magazyn towarów kolonialnych, choć państwo w którym się znajdował nigdy kolonii nie miało.
62. Tak mu się jednak skojarzyło, ponieważ państwo z którego pochodził, w którym się wychował i które dało mu nazwisko, kolonie posiadało.
63. Długo się rozglądał nim znalazł wśród tego zbytku wystającą zza jakiejś dziwnej sofy głowę człowieka, którego wziął za właściciela lokalu.
64. Facet ów żył i był cały, a Martinez zobaczył samą głowę, ponieważ tylko ta wystawała zza sofy (o ile rzeczywiście była to sofa).
65. Facet wyszedł zza domniemanej sofy i dystyngowanie pokłonił się.
66. Prawdopodobnie pochodził z Dalekiego Wschodu, ale nie miał kresek zamiast oczu ani żółtej karnacji, tylko brązowawą.
67. Być może pochodził z Indii.
68. Prawdopodobnie pochodził z Indii.
69. Z pewnością pochodził stamtąd.
70. DIALOG 2
71. - Dzień dobry, w czym mogę służyć? Jak pan widzi- interesujących towarów u nas pod dostatkiem.
72. - Przepraszam, ale ja nie przyszedłem na zakupy. Wchodziła tu przed momentem kobieta- jakieś 5-10 minut temu.
73. - To chyba pomyłka, sir. Nie było tu dzisiaj żadnej kobiety.
74. - Przecież widziałem jak przechodziła przez te drzwi!
75. KONIEC DIALOGU 2
76. Zza ciężkiej kotary, skrywającej zaplecze składu, niespodziewanie wyskoczyła Lonia z pistoletem mierzonym w plecy Martineza.
77. Strzał.
78. Drugi.
79. Martinez zwijał się w bólu, grymas układał elementy jego twarzy w podobiznę Munchowego krzyku.
80. Krzyk Martineza- "Za co?".
81. Przypominając sobie jedną ze scenek z "Psów" p.Władysława Pasikowskiego, Indus odpowiada "za jajco!" i wybucha śmiechem.
82. Martinez chwilę zatacza się, wlepia dogasający powoli wzrok w bezdusznie tjumfującą twarz poznanej tego dnia kobiety. Z ust cieknie mu krew.
83. Pada na posadzkę, świadom końca.
84. MONOLOG 1
85. Cóż za bezsensowny finisz! Wprawdzie, z punktu widzenia bezstronnego obserwatora, mogłaby się ta śmierć wydać interesującą zagadką, jednak mam chyba prawo do subiektywnego jej zaopiniowania. Świadomość, że nigdy nie rozwikłam choć drobnego jej elementu napawa mnie bez goła wstrętem. Zresztą... To już chyba bez znaczenia. Co z tego czy na stosie czy na grypę, czy staro czy młodo, zasłużenie czy nie. I tak tylko ciemność już widzę, nie, to nie ciemność. To pustka!
86. KONIEC MONOLOGU 1
87. KONIEC PROLOGU

88. Martinez umiera.

89. POCZĄTEK EPILOGU
90. - O jedną szumowinę mniej - powiedziała kobieta zabawnie pociągając nosem, nie celowo, po prostu miała tego dnia katar, co dało się zaobserwować już wcześniej, ale czego nie zauważył Martinez- ofiara jej zasadzki.
91. Indus zacierał ręce, podszedł do trupa i długo przyglądał się jego sztywniejącemu i stygnącemu obliczu, widząc w tym coś zaskakująco podniecającego.
92. Indus okazał się skrytym nekrofilem.
93. Nagle, bez pukania, wpadł do środka nieznajomy mężczyzna.
94. W pierwszej chwili pomyśleli, że to policjant i przestraszyli się z tego powodu.
95. Później zorientowali się, że to nie policjant i z tego powodu przestraszyli się jeszcze bardziej
96. bo miał AK-47
97. czyli kałacha, jakby ktoś nie wiedział
98. ale wszyscy to wiedzą.
99. Mierzył w nich z niego.
100. Lonia rzuciła swój pistolet na posadzkę i podniosła ręce do góry.
101. Indus też by rzucił pistolet na posadzkę, gdyby go wtedy miał.
102. Ponieważ jednak nie miał, od razu podniósł ręce do góry.
103. DIALOG 3
104. - Dzień dobry, w czym mogę służyć? Jak pan widzi- interesujących towarów u nas pod dostatkiem.
105. - Przepraszam, ale ja nie przyszedłem na zakupy. Przyszedłem was zabić, co niechybnie, za chwilę uczynię.
106. - Za co?!
107. - "Za jajco"!
108. - Kim pan, do cholery, jesteś?
109. - Jestem Martinez, Pedro Martinez.
110. Indus wskazał na trupa.
111. - A to nie jest Pedro Martinez?
112. - To jest Roque Martinez, mój upośledzony brat, którego i tak nigdy nie lubiłem. Zapomnieliście, że "nie jednemu psu Burek".
113. - Ano, chyba że tak.
114. KONIEC DIALOGU 3
115. Pedro Martinez posłał w faceta serię z kałacha.
116. Facet już nie żył i nie był cały.
117. Pedro Martinez wymierzył z kałacha w facetkę.
118. Zza ciężkiej kotary skrywającej zaplecze składu niespodziewanie wyskoczył Murzyn z pistoletem mierzonym w plecy Martineza.
119. Strzał.
120. Drugi.
121. Martinez zwijał się w bólu, grymas układa elementy jego twarzy w podobiznę Munchowego krzyku.
122. Krzyk Martineza- "Karrrrrrrrramba!".
123. Przypominając sobie jedną ze scenek z "Psów" p.Władysława Pasikowskiego, Lonia odpowiada "W imię zasad, skurwysynu!" i wybucha śmiechem.
124. DIALOG 4
125. - Szkoda Hindusa.
126. - Szkoda.
127. - Ważne, że Martinez nie żyje.
128. - Ważne.
129. - Trzeba tu posprzątać.
130. - Trzeba.
131. KONIEC DIALOGU 4
132. Murzyn i kobieta spakowali ciała braci Martinezów i Indusa w plastikowe worki.
133. Wytarli podłogę z krwi i flaków.
134. Wynieśli worki do zaparkowanej pod drzwiami furgonetki, do której sami wsiedli.
135. Jechali alejką.
136. Skręcili w większą ulicę.
137. Jechali większą ulicą.
138. Wjechali na autostradę.
139. MONOLOG 2
140. Ciekawe czy Czarnuch będzie się chciał zatrzymać na jakiś szybki numerek.
141. KONIEC MONOLOGU 2
142. Jechali autostradą.
143. Tak przez 300 km.
144. Zjechali z autostrady.
145. Za3mali się na szybki numerek.
146. MONOLOG 3
147. Tak myślałam.
148. KONIEC MONOLOGU 3
149. Szybki numerek.
150. Jechali dalej.
151. Zjechali w ogóle z asfaltu.
152. Polną dróżką dojechali nad Wisłę.
153. Zaparkowali na brzegu.
154. Wysiedli.
155. Wyciągnęli worki z ciałami.
156. Wrzucili do rzeki.
157. Wsiedli z powrotem.
158. Właśnie odjeżdżają.
159. Wicher wyje.
160. Wicher wieje.
161. Ptaki ćwierkają.
162. Słońce.
163. KONIEC EPILOGU
164. I W OGÓLE CAŁEJ HISTORII

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group