Autor Wiadomość
Irna
PostWysłany: Czw 17:10, 24 Paź 2013    Temat postu: LJNVwuUOuOhX

Hey Scott, excellent post as aalwys. While I haven't tried to formally contextualize my maps (network or geographic I much prefer map over visualization , which still sounds to me to be some kind of New Age self-help tool) using a standard basemap, I have noticed that whenever I've done something approaching that, I receive the biggest ho-hum response. It's almost as if contextualizing a map makes it less exciting, abstract and/or sophisticated. I wonder if there is a subtle pressure to produce a unique flower that fundamentally only exists in the world of study you're currently engaged in, as if reference or grounding in a larger world is instead seen as a sign of the derivative nature of the work, rather than its connection to a larger system.Oh, and I hope you'll join me for a Gephi/Sci2 knifefight complete with choreographed dance and rhythmic background music.
VV
PostWysłany: Śro 20:45, 12 Mar 2008    Temat postu:

To taka próba zmierzenia się z realizmem. Pokazanie tej strony tworzenia w zamyśle miało być (i mam nadzieję, że jest) w pewien sposób obrazoburcze, a także demitologizujące. Dobrze, że przywołałeś to swoje pisanie pracy, bo coś podobnego u mnie stało się inspiracją. Nie bez znaczenia jest moje osobiste przeżycie zetknięcia się z filozofią akademicką, tak różną, od powszechnych, idealistycznych wyobrażeń.
Lucek
PostWysłany: Śro 13:49, 12 Mar 2008    Temat postu:

Chciałoby się powiedzieć, że ciekawie przedstawiłeś rozważania "wielkiego" Grocjusza, ale godziłoby to chyba w sens utworu Wink
Powiem więc, że udało Ci się przedstawić proces tworzenia dzieła filozoficznego w tak nudny sposób, że gdyby facet myślał jeszcze dłużej, pewnie odpadłbym w trakcie czytania Very Happy Rzeczywiście musiał to być wielki nudziarz, z Grocjusza. Już wiem, dlaczego nie powstają biografie słynnych myślicieli Very Happy

Poza tym zdarzyło mi się w podobny sposób pisać prace na zaliczenie Very Happy

Oczywiście warsztatowo jest jak zwykle dobrze. Podoba mi się wstawienie linku do wikipedii. Za to powiem, że pasowałoby raczej: przeganiając muchę... zamiast przepłaszając. Chociaż tak jak jest, też jest dobrze.

Może dramat nie zawsze potrafi przedstawić, to co ma przedstawiać. Współczuję tym, którzy spektakl oglądali. Cieszę się, że nie prowadziłeś akcji w czasie rzeczywistym Very Happy
VV
PostWysłany: Pią 22:14, 07 Mar 2008    Temat postu: Hugona Grocjusza rozważania filozoficzne nad prawem wojny...

HUGO GROTIUSA ROZWAŻANIA FILOZOFICZNE NAD PRAWEM WOJNY I PRAWEM POKOJU, TRĄCAJĄCE PRZEZ MOMENT ARCHIMEDESEM- komedia mało śmieszna w jednym akcie

OSOBY:

Hugo GROTIUS- holenderski filozof i prawnik
MYSZ- szara, polna
MUCHA- z "Aktu przerywanego" T.Różewicza


Rzecz dzieje się w Antwerpii, w pierwszej połowie lat 20-tych siedemnastego wieku. Jest kilkanaście przed południem. Scena przedstawia pomieszczenie 3.2 na 5.1 metrów, na trzecim piętrze domu zamożnego kupca. Duża szafa włoska w narożniku, przy niej (bliżej środka) równie włoska półka obładowana księgami (m.in. dwa egzemplarze Pisma Świętego- hebrajski i łaciński, dalej: "Państwo" Platona, zbiór pism teoretycznych Arystotelesa, "Oratorum et rhetorum sententiae" Seneki Starszego, "O Państwie Bożym" św. Augustyna, "Komentarz do sentencji Piotra Lombarda" św. Tomasza, "De rebus suis gestis" Hermanna z Altaich, "Książę" i "Historie florenckie" N.Machiavelliego, "Podręcznik żołnierza chrystusowego" i "Pochwała głupoty" Erazma z Rotterdamu, "Sprichwörter" S.Francka, "O błędach Trójcy ksiąg siedmioro" M.Serveta, "O stanie pierwszego człowieka przed upadkiem" F.Socyna", i inne). Podłoga zbita z ciemno-brązowych, solidnych desek. Ściany beżowe, w zawijane wzorki, podobne do kluczy wiolinowych. Jednolicie brązowa kotara odsłonięta- widać okno, roztacza się z niego widok na rynek miejski. Na środku izby stolik, przy nim wysokie, smukłe krzesło z drewna bukowego, zwrócone w stronę publiki. Na tym stoliku: kandelabr (trójświecowy), krzesiwo dwukabłąkowe, gęsie pióro, kałamarz, biały papier, klepsydra, otwarta trzecia księga "Dziejów" Herodota (na rogu stołu). Na ścianie, pomiędzy półką a szafą wisi krzyż, na nim drewniany Chrystus z sugestywnie rzeźbionym cierpieniem.
Do izby, wolnym, dostojnym krokiem wchodzi HUGO GROTIUS. Wygląda podobnie jak na obrazie M.J.van Mierevelta (http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Michiel_Jansz_van_Mierevelt_-_Hugo_Grotius.jpg?uselang=pl), z tym że jakby o kilka lat młodziej, a na lewym policzku ma dużą, czerwonawą krostę i oczy bardziej przekrwione. Ubrany w wyjściowy, czarny strój z koronkowym kołnierzem, zaś na głowie ma czarny kapelusz. Mimo, że to niby-komedia, wszystko ma być grane z powagą, choć bez przesadnego patosu. GROTIUS jest poważny i zamyślony, trochę zmęczony, ale nie znudzony. W jego roli pojawia się trudna do zagrania dwuznaczność- trzeba pokazać, że dom nie jest własnością myśliciela, który zachowuje się przez to nieswojo, a jednak ma tam swobodę i może robić co chce.
GROTIUS staje na środku izby. Zdejmuje kapelusz i kładzie na stole. Odchrząkuje. Siada na krześle. Następnie przez niedomknięte do końca drzwi wlatuje MUCHA. Kreśli w locie trzy szerokie okręgi, po czym siada na "Pochwale głupoty". GROTIUS w tym czasie drapie się w podbródek. Pauza. Przestaje się drapać, bierze do ręki pióro, macza w atramencie i wpatruje się w jego końcówkę. Kropla atramentu spada na papier. GROTIUS odkłada pióro i dalej drapie się w podbródek. Po chwili wstaje, dochodzi powoli do okna i wpatruje się w nie przez ok. minutę. Wraca do krzesła, ale przechodząc trąca kieliszek. Ten przewraca się. GROTIUS natychmiast ustawia go z powrotem. Pauza. Siada. Mamrocze pod nosem, ledwo co można zrozumieć-

GROTIUS Etsi Deus non daretur...

Pauza. Nalewa troszeczkę (1/6 kieliszka) wina do kieliszka, wpatrując się kręci chwilę naczyniem by wymieszać ciecz. Wypija jednym haustem. Beka. Z tym beknięciem trzeba uważać- musi być krótkie, ale wyraźne. Gdyby było odebrane jako żart, byłby to żart niesmaczny i niskiej klasy- dlatego podłożem beknięcia ma być naturalizm sceny, nie żaden komizm, co należy jakoś wykazać. Pauza. MUCHA strzyże skrzydłami. GROTIUS wstaje i dochodzi do półki z książkami. Bierze "Państwo", przepłaszając strzygącą cały czas MUCHĘ. Ta odlatuje na okno i przyczepia się do szyby. Myśliciel kładzie "Państwo" na stole, obok "Dziejów". Siedząc podpiera się przez minutę lewą ręką (łokieć na blacie), po czym zaczyna kręcić lewą dłonią końcówkę wąsa. W okno uderza ptaszek typu wróbel, bądź rzucony przez chuligana mały kamyk. Nie robi to większych szkód (dlatego bez różnicy co uderza), ale powoduje chwilowe poderwanie się GROTIUSA- wzmożenie u niego czujności, pobudzenie; oraz MUCHY- ta siada teraz na krawędzi stołu i przechadza się po niej, schodząc raz na wierzchnią, raz na spodnią stronę blatu. GROTIUS przekręca klepsydrę, wpatruje się w przelatujący ziarnko po ziarnku piasek. Zastyga w bezruchu dopóki cały piasek się nie przesypie- potem znów przekręca klepsydrę, ale wstaje, odwraca się do półki z książkami, w ogóle nie interesując się dalej piaskiem (który oczywiście przesypuje się wciąż swoim rytmem). GROTIUS bierze "Księcia" i otwiera na 20 stronicy. Zamyka. Podchodzi do stołu i rzuca "Księcia" na "Państwo", przepłaszając MUCHĘ- ta robi koło po pokoju i siada na oparciu krzesła. GROTIUS też siada, ponownie wprawiając MUCHĘ w ruch. MUCHA zaczyna krążyć wokół niego, a ON próbuje ją złapać w dłoń (nieskutecznie), gdy MUCHA krążąc zaczyna omijać go szerszym łukiem, ON wstaje, dalej próbuje ją złapać, lecz ONA skutecznie umyka. W trakcie polowania FILOZOF potyka się i uderza kolanem w stół. Nie wydaje dźwięku, ale łapie się na chwilę za kolano a twarz wykrzywia mu grymas. MUCHA kryje się za szafą i tam znajduje ciche sanktuarium. Pauza. GROTIUS rozgląda się, po czym siada i kręci wąsa lewą ręką. Dłuższa pauza. Spod szafy wychodzi MYSZ i przebiega do drzwi (wychodzi), GROTIUS odprowadza ją wzrokiem, nawet lekko podnosi się z krzesła, ale w porę uznając wstawanie za bezsensowne w tej sytuacji, siada i dalej rozmyśla. Dłuższa pauza. Znów wstaje i dochodzi do drzwi, ale zatrzymuje się w nich i stoi ok. minuty, po czym przechodzi do okna i wygląda przez nie. Następnie idzie do półki, ale staje w bezruchu, nie tykając żadnej z ksiąg. Wraca do stolika i siada. Drapie się w podbródek. Pauza. MUCHA na chwilę wychodzi zza szafy, ale szybko tam wraca, nie zauważona przez GROTIUSA (przez publiczności pewnie też nie). GROTIUS wstaje, wydaje się skrajnie zafrasowany, stoi dwie minuty praktycznie w bezruchu (dobrze, gdyby był słyszany jego oddech). Nagle wykrzykuje-

GROTIUS Eureka!

Siada i zaczyna pisać. Twa to trzy dni i trzy noce, z przerwami po 3(+/- 1) godziny, co 6(+/- 2) godziny (nie licząc przerw krótszych- w trakcie których MYŚLICIEL odkłada na moment pióro, by trochę się poprzeciągać, lub rozruszać nadgarstki), W przerwach długich wychodzi z izby. W czwartej z tych przerw powraca MYSZ i z powrotem chowa się pod szafę, w szóstej z przerw słuchać z oknem okrzyki pijanych żaków, a zaraz potem MUCHA ponownie zjawia zza szafy i zrobiwszy kilka kółek wylatuje z pokoju, więcej nie wracając. Tuż przed ósmą przerwą w pisaniu GROTIUS wykonuje ręką znak krzyża. Oczywiście zachowany jest cykl dobowy, toteż występują ściemnienia i rozjaśnienia (pory doby). Gdy jest zbyt ciemno na pisanie GROTIUS zapala świece, ale tylko gdy pisze, na czas przerw je gasi. Krosta na jego policzku, z upływem czasu, robi się coraz mniejsza. W trakcie trzeciej doby GROTIUS zaczyna ziewać co kilkadziesiąt minut (przy średnio co trzecim ziewnięciu odkłada na moment pióro). Średnio co 3 godziny kaszle (przeważnie raz, po czym odchrząkuje, ale też niekiedy kaszle po dwa-trzy razy, a raz po kasłaniu nie odchrząkuje w ogóle).

Tak powstaje wielkie dzieło pt. "De iure belli ac pacis". po 8 godzinach, dwunastu minutach i czterech sekundach trwania trzeciej doby spektaklu zapada KURTYNA.

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group